Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty

5 zasad, które powinno znać zgubione dziecko

środa, 15 sierpnia 2018

Są wakacje, wyjeżdżamy tłumnie odpoczywać, a dziecko, jak to dziecko, łatwo może zgubić się w tłumie czy na plaży. Ale taka sytuacja może się też zdarzyć na co dzień w parku czy supermarkecie. Co robić, żeby dziecko było bezpieczne albo chociaż było łatwiejsze do odnalezienia?

1. Dziecko stoi w miejscu.

To chyba najważniejsza zasada przy zgubieniu. Bardzo często kilkulatki same próbują znaleźć rodziców albo wrócić do domu. Czasem faktycznie trafią, a czasem zagubią się jeszcze bardziej w labiryncie uliczek lub regałów sklepowych.

Mój brat był żywym srebrem i okazjonalnie znikał, gdy mama stała w PRLowskich kolejkach. Nudził się, odszedł sobie trzy kroki dalej, potem zerknął na jakąś półkę, poszedł obejrzeć wystawę sklepową i po chwili stał już pod sklepem 100 metrów dalej (teraz nam się to wydaje bardzo dziwne, ale 40 lat temu był to standard). Czasem nie wiedział, do jakiego sklepu wrócić, więc mama znajdowała go... w drodze do domu. Mama w kółko mu powtarzała, że ma stać tam, gdzie się zorientował, że znowu nieświadomie powędrował, a ona go znajdzie. Po kilku razach reguła wbiła się do głowy. Na tyle bardzo, że raz stał metr od drzwi sklepowych, którymi wyszedł, bo miał się w końcu nie ruszać ;)

2. Dziecko prosi o pomoc.

Zwykle uczymy dzieci, że nie wolno rozmawiać z nieznajomymi, ani tym bardziej oddalać się z takimi osobami. Uczymy też, że policjanci łapią bandytów i wsadzają do więzienia. I czasem ta nauka może obrócić się przeciwko nam. Bo jakie dziecko podejdzie do policjanta, który może je wsadzić do więzienia? Niezależnie więc od tego, jak ambiwalentne uczucia wywołuje w nas polska policja, warto uczyć dziecko, że policja pomaga ludziom i jeżeli dziecko w zasięgu wzroku widzi policjanta, powinno podejść do niego i poprosić o pomoc.

Ja uczę też Manię, że może również podejść w sklepie do pana ochroniarza w mundurze i jego poprosić o pomoc. Taka sytuacja jest zilustrowana w książeczce "Kicia Kocia mówi NIE", gdzie Kicia Kocia obrażona na mamę ucieka w sklepie z kolegą Packiem, ale oboje szybko żałują swojej decyzji. Na szczęście znajduje ich pan ochroniarz i przez megafon wzywa mamy. Historia o zgubieniu w sklepie była też wymieniona w "Mikołajku", ale dosyć specyficznie, gdyż zagubiony Mikołajek trafił do kącika dziecięcego i tam poznał chłopca, który gubił się notorycznie i celowo, bo w kąciku dawano lody na pocieszenie.

3. Dziecko wie, jak się nazywa i gdzie mieszka.

Moja córka w wieku trzech lat była w stanie powiedzieć, jak się nazywa i na jakiej mieszka ulicy. Wtedy choćby policjantowi łatwiej zidentyfikować dziecko, a nawet odprowadzić je szybciej do domu.

4. Dziecko ma telefon do rodzica.

Oczywiście nie zawsze i wszędzie, ale np. na plaży warto założyć dziecku bransoletkę z telefonem do rodzica. Można też napisać numer telefonu na metce kurtki czy włożyć karteczkę do buta (jeżeli nie są to sandały;)).


5. Dziecko nie jest straszone.

Może to brzmi nielogicznie, bo wydaje nam się, że jak nastraszymy dziecko, to ono nie będzie się gubić, ale przecież dziecko gubi się nie z premedytacji, a zwykle z nieuwagi. Straszenie nie pomoże na roztargnienie, a jedynie sprawi, że w kryzysowej sytuacji dziecko spanikuje i zachowa się nieracjonalnie. Wystraszone dziecko może się też schować i utrudnić poszukiwania.



Rodzicu! Możemy mówić, że to dziecko się zgubiło i może się zdarzyć, że zgubi się nawet najlepszemu rodzicowi. Pamiętaj jednak, że to Ty jesteś dorosły i to na Tobie ciąży obowiązek pilnowania dziecka. Jeżeli widzisz tłum, złap dziecko za rękę. Nie spuszczaj go też z oczu na plaży. Dzieci potrafią utonąć w wodzie do kostek.



Jeżeli Twoje dziecko ma problem z nauczeniem się zasad, gorąco polecam książkę "Gdy Pola się zgubi" autorstwa Gabrysi Rzepeckiej-Weiss, której pierwszą książkę ("Animal ABC") już recenzowałam, więc z radością odkryłam, że ten tytuł jest również jej autorstwa.

Przedstawia ona niesforną Polę, która regularnie się gubi, a jej rodzice przy poszukiwaniach wprowadzają kolejne zasady bezpieczeństwa. Są one rymowane, więc łatwo zapadają w pamięć. Badania pokazały, że dzieci najszybciej uczą się, obserwując inne dzieci.



Pokaż mi 3 najlepsze książki swojego dziecka - akcja #3najlepszeksiazki

środa, 20 czerwca 2018

Cześć,

Czy też masz tak, że w kolejce do kupna masz dziesiątki książek i nie wiesz, które kupić? Jeżeli tak, to chciałabym Cię gorąco zachęcić do przyłączenia się do projektu "3 Najlepsze Książki". Polega on na tym, że publikujesz na swoim blogu, stronie blogowej na facebooku, stronie prywatnej na facebooku (jako widoczny dla wszystkich), instagramie czy w medium społecznościowym wpis o 3 najlepszych książkach swojego dziecka wraz z wiekiem, jakiego dotyczą, bo nie oszukujmy się: inne książki zaciekawią dwulatka, a inne pięciolatka. Forma dowolna (zdjęcie, opis, kolaż okładek, filmik). Dobrze, jak uzasadnisz swój wybór czy dodasz linki do swoich recenzji. Jeżeli nie masz na to czasu, pokaż chociaż okładki lub podaj tytuły ulubionych pozycji. 


Dodaj namiar do wpisu, który właśnie czytasz i który tę akcję zainicjował, dodaj hasztag #3najlepszeksiazki oraz drugi z wiekiem np. #3najlepszeksiazki2lata. I już! A potem po hasztagu znajdź inne świetne książki dla swojego dziecka. Proste? Proste!

Skąd ten pomysł?

Za kazdym razem, gdy zobaczę u kogoś ciekawą książkę dla dzieci, wrzucam ją na listę zakupów. I ta lista rośnie szybciej, niż Mania daje radę czytać. Wróć! Słuchać :) Gdy byliśmy na Warszawskich Targach Książki, od razu sprawdziłam, gdzie są stoiska znanych wydawnictw jak Dwie Siostry, Debit, itp. A tu Mężny wypalił: "Nie kupujmy książek, które są dostępne choćby na czytam.pl, tylko takie, których nie ma w znanych księgarniach". Ale jak to nie ma, pomyślałam odruchowo, wszystkie są! Po przejściu przez targi zrozumiałam, jakim Mężny jest mądrym facetem, bo odkryłam dziesiątki małych wydawnictw, które oferują cudowne książki, takie perełki czekające na odkrycie. A właściwie re-odkryłam. Rok temu miałam tak samo, trafiłam na dużą liczbę niszowych wydawnictw, kilka perełek kupiłam, natomiast potem o tych wydawnictwach troszkę zapomniałam, bo z racji małych budżetów mają one ograniczoną możliwość promocji.

Pomyślałam, że z jednej strony przykre, że te małe wydawnictwa gubią się w morzu wydawniczym, a z drugiej - nie oszukujmy się - te duże grube ryby też wydają rewelacyjne książki, a ich kalendarze wydawnicze ledwo są w stanie to pomieścić. Nie da, no nie da się tego wszystkiego przeczytać! Choćbyś nie wiem, jak bardzo chciała. Choćbyś czytała codziennie nową książkę! Na wielu blogach jest dużo dobrych książkowych rekomendacji, ale właśnie: które są te najlepsze z najlepszych? 

Podjęłam decyzję, że warto gdzieś zebrać rekomendacje świetnych książek, takich perełek lub jak kto woli "must have" - niezależnie od tego, czy są bestsellerami czy po prostu ujęły czyjeś serce, zapadły w pamięć, a może po prostu pomogły dziecku z jakimś poważnym problemem (odpieluchowanie, pierwszy dzień w przedszkolu, młodsze rodzeństwo, radzenie sobie ze złością, itp.). Nie dam Ci wytycznych, czy mają to być świetne książki z perspektywy rodzica czy z perspektywy dziecka (tu u nas na ten moment wygrałaby oprócz "Martynki" i poczytajek "Kicia kocia", chociaż sama chyba nie rekomendowałabym kupienia tej książki dla już prawie czterolatek, ale dla dwu-trzylatek już tak). Wychodzę z założenia, że nawet najlepsza merytorycznie książka nie spełni swojej funkcji, gdy nie spodoba się dziecku. Bo ostatecznie jej odbiorcą jest dziecko. Od Was obojga zależy też, czy będą to książki uczące czy po prostu wywołujące salwy śmiechu :)

Wchodzisz w to? Mam nadzieję, że tak :)

Czy tylko dla dzieci?

Dlaczego by nie użyć hasztagu #3najlepszeksiazkidorosli? Sama ostatnio namiętnie czytam różne reportaże i chętnie czasem urozmaiciłabym je jakąś książką fiction, tylko zawsze boję się, że trafię na jakąś pseudoliteraturę czy słabe romansidło. A jak wiadomo, matka ma mało czasu wolnego i zmarnowanie kilku godzin na przeczytanie słabej książki nie jest fajne. Masz ochotę polecić coś dorosłego? Z radością zerknę i przeczytam.

Co zrobić?

1. Umieść na swoim blogu, stronie, fan page, instagramie wpis/zdjęcie przedstawiające 3 najlepsze książki swojego dziecka (lub swoje - duże dzieci też się liczą). Jak możesz, napisz chociaż kilka słów komentarza, możesz dodać linki do swoich recenzji. Możesz zrobić kilka wpisów np. z książkami dla dwulatka i trzylatka, a jeżeli są to nadal te same książki, to dodaj po prostu dodatkowy hasztag.

2. Dodaj hasztag #3najlepszeksiazki oraz drugi z wiekiem np. #3najlepszeksiazki2lata (bez zdrobnień na latka, uznajmy, że czytelnicy to poważni ludzie), #3najelpszeksiazkiniemowle albo nawet #3najlepszeksiazkidorosli.

3. Podaj linka do tego wpisu, żeby Twoi czytelnicy mogli zrozumieć, o co chodzi w tej akcji i mogli się przyłączyć do zabawy.

4. Umieść link do swojego wpisu w komentarzu poniżej. Pozwól się znaleźć. A może uda nam się zrobić ranking najlepszych książek? :)

5. Jeżeli masz ochotę, to udostępnij, proszę info o akcji. Niech idzie w świat! Szacuje się, że tylko 5% dorosłych czyta. Oby dzieci czytały jak najdłużej, a nie zrobią tego bez dobrych książek.

I oczywiście poszukaj po hasztagu nowych propozycji dla swojego dziecka :D

Pozdrawiam,
Kasia

"Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek" - recenzja

sobota, 16 czerwca 2018

Książka "Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek" Eleny Favilli i Franceski Cavallo to jedna z najbardziej oczekiwanych książek 2017 roku. Z nami jest już dłuuugi czas, ale jak wiecie, nie lubię recenzować Książek, które są u nas chwilę, tylko takie, które troszkę już u nas mieszkają, żeby wiedzieć, czy łączy nas krótkotrwały flirt czy większa miłość. Mamy takie książki, które po wielkim zachwycie przestały być ściągane z półki, jak i takie, które potrzebowały czasu, żeby się u nas odnaleźć, a potem rozpanoszyły się na dobre.

Książki i gazety dla każdej odważnej dziewczyny

niedziela, 17 grudnia 2017
W sprawianiu, by nasze dziewczyny były odważne i pewne siebie, może nam pomóc dobra literatura.

Kilka dni temu przyjechała do mnie książka "Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek" Eleny Favilli, Francesci Cavallo (ja też jestem młoda, co nie?), a w kolejce czeka "Damy, dziewuchy, dziewczyny. Historia w spódnicy" Anny Dziewit-Meller. Wypatrujcie recenzji. Ale co tam! Tym razem polecę ją Wam w ciemno :D


"Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek. 100 historii niezwykłych kobiet"



Książka "Moje miasto Warszawa" Paweł Beręsewicz - recenzja

niedziela, 26 listopada 2017

"Moje miasto Warszawa" to książka wydana przez Miasto Stołeczne Warszawa z wierszami Pawła Beręsewicza oraz ilustracjami Moniki Pollak. Dostały ją wszystkie warszawskie trzylatki w przedszkolach publicznych - mam nadzieję, że przedszkola prywatne to kwestia czasu.

Mania była bardzo podekscytowana, gdy ją dostała, a ja - powiem szczerze - myślałam, że to kolejna książka promocyjna miasta, a przede wszystkim pani Gronkiewicz-Waltz, bo nie omieszkała uwiecznić w książce niej swojej podobizny. Ale każdy kolejny wiersz sprawiał, że coraz bardziej się uśmiechałam. Wiersze są naprawdę ładne, ciekawe, pisane prosty żartobliwych językiem dostosowanym do maluszków. Bo utwór o pomniku syrenki tak naprawdę opowiada o fontannie u jej cokołu znienacka atakującej przechodniów (mokre skarpety!), Wisła to rejs statkiem i machanie osobom na brzegu, a w Centrum Nauki Kopernik brzmi komunikat, że zwiedzających uprasza się o dotykanie eksponatów, kręcenie korbką, ciągnięcie za sznurek i wywoływanie piorunów. Czyta się lekko, przyjemnie - pan Beręsewicz odwalił kawał dobrej roboty.

"Animal ABC - book to look" G. Rzepecka-Weiss - recenzja + KONKURS

sobota, 7 października 2017

Ja to mam szczęście do polskich-niepolskich książek :) 4 lata temu, gdy Mania miała -6 miesięcy i mieszkała sobie w brzuchu all inclusive, a ja spacerowałam w Cambridge, na wystawie zobaczyłam pięęękną książkę. Na okładce pisało "Maps" i wyraźnie była ona napisana dla dzieci. Och! Żeby u nas były tak fajne książki, pomyślałam z małym smutkiem, głaszcząc się po brzuchu. Podeszłam bliżej i czytam "Aleksandra i Daniel Mizielińscy" - no polska książka, na bank!

Gdy ostatnio dostałam książkę od kolegi, który mieszka za granicą, przeczytałam na okładce "Animal abc". Światowiec, pomyślałam i serdecznie się ucieszyłam z prezentu. Bardzo lubię dostawać zagraniczne książki, bo ich sprowadzanie do kraju jest drogie, a sama przywożę je osobiście raz na dwa lata, gdy odwiedzam rodzinę w Wielkiej Brytanii. Ale, ale, znowu patrzę na autora, a tu "Gabriela Rzepecka-Weiß". No trochę nie brzmi mi to na Angielkę ;) Oczywiście nazwisko też mi coś mówiło - autorka jest siostrą mojego kolegi, również matką, lingwistką, graficzką i właśnie wydała swoją książkę. Z całego serca gratuluję!

Anita Bijsterbosch, "Wszyscy ziewają" - recenzja

niedziela, 17 września 2017
Anita Bijsterbosch, Wszyscy ziewają, wydawnictwo adamada, recenzja, książka na dobranoc, książka do poduszki, książka dla dwulatka, sposób na zaśnięcie

"Wszyscy ziewają" Anity Bijsterbosch to prosta książka z małą ilością tekstu, prostymi (acz ładnymi) rysunkami, za to z arcyciekawym pomysłem. Opisać ją można jednym zdaniem: pokazuje 9 ziewających zwierząt i ziewające dziecko. Ale nie o to tu chodzi. Cała radość jest w tym, że ziewa się, fizycznie kłapiąc szczękami, dzięki specjalnym okienkom. Tak mało a tak dużo! Na końcu sowa szepcze "Ciiii" i wszyscy zasypiają. Razem z Tobą, rodzicu. I z Twoim dzieckiem (oby). A jak nie uśniecie, to na pewno zaczniecie nieźle ziewać. W końcu ziewanie jest zaraźliwe ;)