...Moja Mania
Blog dzieciocentryczny - o Maryni, o macierzyństwie, rodzicielstwie bliskości i podążaniu za dzieckiem; o wyprawce, żywieniu i zabawkach rozsądnym okiem; do tego trochę refleksji, trochę DIY wokół dzieci i odpowiedzi na nurtujące mnie pytania - może ktoś, kto tu trafi, nie będzie musiał przeszukiwać drugi raz Internetu czy wypytywać innych mam o to, o co ja pytałam... Zapraszam, zajrzyj do naszego świata i rozgość się chociaż na chwilę :)

piątek, 30 września 2016

Kolejka drewninana

"Ale i tak będę jej mógł kupić kolejkę, prawda?", zapytał mężny po połówkowym USG, na którym okazało się, że to jednak nie będzie syn. "Jasne, będziesz mógł kupić SOBIE kolejkę":D

Kolejka stała się prezentem od taty na drugie urodziny Marysi. Tak sobie wymarzył. Prezent dobry, na lata, kilkulatki na imprezie układały ją z zaangażowaniem. Myślałam, że dla dwulatki jest trochę na wyrost. Że tata będzie na początku układał, a ona będzie patrzeć. Nic bardziej mylnego. Mania od razu zaanektowała pociąg i sama złożyła kilka torów. Oczywiście bez rodzica tory nigdy nie zamknęłyby się w pętlę, nie miały rozjazdów i skrzyżowań, a pociąg czasami wykolejał.

środa, 14 września 2016

Fitness z opieką dla dzieci

Gdy zaszłam w ciążę, przejrzałam ofertę zajęć dedykowanych dla takich kobiet, jak ja. W niedalekim klubie fitness na Kabatach zajęcia Aktywne 9 miesięcy odbywały się we wtorki i czwartki rano rano oraz we wtorki o 19. Niestety te ostatnie zostały szybko zlikwidowane. Wszystko w godzinach porannych, a przecież kobiety w ciąży też pracują. Na zajęcia poszłam więc dopiero, gdy mój stan fizjologiczny uniemożliwił mi wysiedzenie 8 godzin przy biurku. Gdy urodziłam, zaczęłam uczęszczać na zajęcia Aktywna mama w tym samym klubie godzinę później. Bardzo mi się podobały. My ćwiczyłyśmy, niemowlęta obserwowały otaczający je świat, a te starsze pełzały po sali. I znowu musiałam z nich zrezygnować z racji wczesnej pory, gdy wróciłam do pracy.

I niby mogłam potem zostawić Manię z mężnym i wyjść późnym wieczorem na "normalne" zajęcia w moim klubie, tylko tak się ciągle składało, że albo Mania długo nie chciała się położyć, albo długo piła mleko i nie chciała się ode mnie odkleić, albo mężny został dłużej w pracy, albo - jak już udało się naszą całą trójkę zsynchronizować - na sali był już komplet. A kręgosłup cierpiał. Za drugim razem, gdy jak wariat biegłam do metra i z metra, żeby się nie spóźnić, i usłyszałam, że nie ma miejsc, straciłam motywację. I tylko mężny czasem jeszcze próbował mnie gdzieś wygonić, żebym odpoczęła troszkę od dziecka.

niedziela, 11 września 2016

Nie rozumiem

Piszę, bo się zirytowałam. 

Właśnie zwijamy się znad wody. Jest 11:50, 25 stopni, za godzinę prognozowane jest 28, później 30. Najwyższa pora schować się w domu lub chociaż w cieniu. A spora grupa ludzi właśnie się koło nas rozkłada. Również z malutkimi dziećmi. Drzew nie ma, jest tylko jasny piasek i błyszcząca woda dodatkowo odbijające promienie słoneczne, przez co odczuwalna temperatura jest wyższa niż rzeczywista.

Park Moczydło, 2 tyg. temu. Analogiczna sytuacja. Wychodzimy przed 12:00. Kolejka do wejścia 15x dłuższa, niż gdy wchodziliśmy po 9:00. Ludzie czekają jakąś godzinę na wejście w pełnym słońcu z niemowlętami na rękach. W środku jest kilka drzew, ale miejscówki pod drzewami już dawno zajęte (oprócz tej, którą właśnie zwolniliśmy). Poza tym patelnia.

Nasz ostatni pobyt w zoo. Dochodzi 12:00, podobne temperatury. Zbliżamy się do wyjścia. Tłum raczej przemieszcza się w drugą stronę. W którymś momencie zostaje rozgoniony. Przejeżdża karetka i zabiera około 5-letniego chłopca, który zasłabł. Do wejścia i kas kolejka kilkudziesięciu osób z dziećmi.

wtorek, 6 września 2016

Impreza urodzinowa

Przyszedł już wrzesień, a pogoda na dworze nie może się zdecydować czy to jeszcze lato czy już jesień. Marzyło mi się jeszcze odtworzyć klimat pikniku w ogrodzie, mimo że za oknem wiało. Zobaczcie, czy się udało :) W każdym razie jubilatka cieszyła się najbardziej z 1) dzieci, 2) prezentów, 3) paluszków ;)


   

czwartek, 1 września 2016

1. września

Dla większości to rocznica wybuchu wojny, dla rodziców to dzień rozpoczęcia szkoły. A dla nas? 
Trochę data magiczna, bo sporo ważnych rzeczy się wtedy wydarzyło:

1/09/2012 wzięliśmy z mężnym ślub

1/09/2013 wprowadziliśmy się do własnego mieszkania

1/09/2014 urodziła się Mania, po czasie, ale coś mi mówiło, że poczeka, żeby być naszym rocznicowym prezentem

„Ciekawe, co musicie zrobić za rok, żeby utrzymać poziom?”, zastanawiała się w szpitalu moja przyjaciółka. „Nie wiem, ale przeżyć nam na razie wystarczy. Może przygarnę psa?”, zażartowałam.