...Moja Mania
Blog dzieciocentryczny - o Maryni, o macierzyństwie, rodzicielstwie bliskości i podążaniu za dzieckiem; o wyprawce, żywieniu i zabawkach rozsądnym okiem; do tego trochę refleksji, trochę DIY wokół dzieci i odpowiedzi na nurtujące mnie pytania - może ktoś, kto tu trafi, nie będzie musiał przeszukiwać drugi raz Internetu czy wypytywać innych mam o to, o co ja pytałam... Zapraszam, zajrzyj do naszego świata i rozgość się chociaż na chwilę :)

środa, 31 sierpnia 2016

Różności - sierpień

Mania: Puk puk!
Ja: Kto tam?
Mania: Hipotam!
(sąsiadka nauczyła)

Mężny: Aaa
Mania: Nie A!
Mężny: Bee
Mania: Nie B!
Mężny: Cee
Mania: Nie C! Nie uczyć!

Babcia: Ta zabawka nie działa, trzeba włożyć baterie. Może tata ci naprawi.
Mania: Chyba nie.

Ja: Kochasz tatę? 
Mania: Kocham tatę. 
Ja: A babcię Stenię? 
M: Babcię tak. 
J: A babcię Martę? 
M: Tak. 
J: A dziadka? 
M: Kocham dziadka. 
J: A Anetę? 
M: Anetę nie, chyba Tomka.

sobota, 27 sierpnia 2016

Gaduła

7:10 rano
Mania: Ciocia! Ciocia!
Ja: Ciocia śpi.
M: Śpi? Nie budzić! Cichutko!
Ja: Dokładnie.

M (po minucie): Stała?
Ja: Śpi. Zobacz cicho.
M (smutno): Leży.
I tak kilka razy.

M: Wujek śpi doma!
Ja: Tak, wujek nie przyjechał i śpi u siebie w domu.
M: Chcesz jeść!
Ja: Jajko?
M: Jajeczko nie.
Ja: To co chcesz jeść?
M: Śniadanko!

niedziela, 14 sierpnia 2016

Wyprawa na Roztocze cz. 1

Jesteśmy na Roztoczu. Mieszkamy przy stadninie koni w budynkach po byłym PGRze, dawniej jednym z najlepszych w hodowli koni. W środku lasu i pól, kilkanaście kilometrów od granicy polsko-ukraińskiej. Powitały nas żwirowe drogi, bociany i spadające nocą perseidy. Na miejscu na twarzy Mani pojawił się olbrzymi uśmiech, bo pod domem biegały dwa białe kuce. Wieczorem gospodarze zrobili ognisko. Musiałam długo sobie przypominać, kiedy ostatni raz siedziałam przy prawdziwym ognisku z kiełbasami na kijach - na pierwszym roku studiów! Niesamowity klimat.

DZIEŃ 1

Postój w Zamościu. Na wszystkich zdjęciach robionych szerokokątnym obiektywem zamojski rynek wydawał się większy. Ale i tak jest bardzo ładny.


Po południu zrobiliśmy pieszą wędrówkę do bunkrów z linii Mołotowa i starego cmentarza prawosławnego. Białe proste nagrobki ukryte w środku lasu zrobiły na mnie niesamowite wrażenie. Niestety kilka lat temu część figur zostało ukradzionych. W jedną stronę wyszło nam prawie 2 km spaceru i żeby zdążyć jeszcze do Horyńca, mężny pobiegł po samochód, a my wracałyśmy tempem dziecięcym, czyli z jedzeniem jeżyn, oglądaniem żuków i mrówek, dłubaniem kijem w ziemi i chodzeniem w kierunku każdym tylko nie tym, w który chce mama ;)

piątek, 12 sierpnia 2016

O czym rozmawiają lalki Twoich dzieci

W pewnym wieku nasze dzieci zaczynają mówić do swoich lal i misiów, potem z nimi rozmawiają, jeszcze potem odgrywają scenki rodzajowe. To, o czym rozmawiają, wydaje się nam nieistotne, ale moim zdaniem jest ważne, bo odwzorowuje nasze relacje z dziećmi.

Czy masz odwagę przejrzeć się w oczach swojego dziecka?

Moja Mania rozmawia z lalkami od kilku tygodni. W pierwszym dniu było: "Chcesz mleka? Taaak! Chcesz mleka? Taaak!" i "AaA (kołysanie i przytulanie) Ciiii, dam ci mleczka". W drugim już "Jedz szybko!". Tak, to ja, bo często rano próbuję się od Mani odkleić, żeby zdążyć do pracy ;) Ale generalnie lale są tulone, lulane i karmione. Na razie nie jest źle :)

Czy Twoje dziecko krzyczy na lalki?

To nie jest dobry znak. Tak naprawdę dużo lepiej byłoby nawet, gdyby ono krzyczało na Ciebie. Bo to pokazuje, że w domu czasem się krzyczy, ale dziecko nie zamyka się w sobie, a artykułuje, co go boli, co mu się nie podoba, ma odwagę wypowiedzieć swoje zdanie. Dziecko krzyczące często na lalki pokazuje, że to jego zakodowany wzorzec komunikacji rodzic-dziecko, ale być może też silniejszy-słabszy.

To dobrze, że patrząc na nasze dziecko, możemy zauważyć sygnały ostrzegawcze dotyczące nas samych.

czwartek, 4 sierpnia 2016

Zgubiliśmy misia

Prawie każde dziecko ma misie i Misia. TEGO Misia. Albo TĘ Lalę. Do zasypiania. Do spacerów. Do czytania bajek. Punkt nr 1 na liście pakowania na urlop. Miś to rzecz cenna i należy go strzec jak oka w głowie (zaraz po dziecku). Jak już się wie, który miś stał się Misiem, najlepiej od razu kupić drugiego i schować na czarną godzinę. Ewentualnie czasem je podmieniać, żeby równomiernie się zużyły ;)