Postępy ruchowe

wtorek, 31 marca 2015
Mania powoli zbiera się do kolejnego ruchowego kroku. Nie wiem, jeszcze czy to będzie konkretne turlanie czy raczkowanie. W każdym razie na naszym łóżku już się zaczęła turlać dookoła, np. plecy-brzuch-plecy. Są dzieci, które tak się poruszają i w kilkanaście sekund potrafią pokonać 2-3 metry. Jest ich niedużo, bo taki ruch wymaga dobrej synchronizacji półkul mózgowych. Na razie Mania turla się tylko na łóżku, więc nie mówię jeszcze hop ;)

Chyba pasuje jej to łóżko, bo przestrzeni jest sporo, a termoelastyczny materac dobrze amortyzuje wszelkie nieudane ruchy. Więc od 4 dni podnosi tu też pupę do pozycji na czworaka i probuje posuwać się do przodu. Czasami też w tej pozycji buja się śmiesznie w  przód i tył, bardzo z siebie zadowolona.

Te próby znalezienia metody poruszania się chyba są dla niej trochę stresujące, bo ostatnio jest coraz bardziej marudna, gorzej zasypia w dzień (a jednak, może być jeszcze gorzej), a w nocy budzi się 2 razy. No chyba, że idą zęby. Dziąsła nie są jeszcze spulchnione, ale jakby odrobinkę bardziej miękkie. Tak czy inaczej, troszkę daje w kość :(

Pokój mamy i dziecka w Galerii Mokotów

piątek, 27 marca 2015
Po raz pierwszy byłam z Marysią w Galerii Mokotów. Tym razem bez niespodzianek, bo podczas naszej wizyty w C.H. Arkadia, pokój matki i dziecka był w remoncie i ostatecznie karmiłam na parkingu w samochodzie. Doh! Dobrze, że byliśmy samochodem. Jakbym pojechała metrem, to nie wiem, gdzie bym córkę nakarmiła. Nie jest zwolenniczką karmienia w miejscach publicznych, ale czasem po prostu nie ma gdzie. 

Wracając do Galerii Mokotów, pokój matki i dziecka jest dostosowany i do niemowlaków i do kilkulatków. Dla tych drugich jest osobne wc, jak się domyślam z miniaturowym sedesem (w moim dzieciństwie był taki w przychodni - to było coś!) i obniżona umywalka, a dla tych pierwszych przewijak, podgrzewacz do butelek i kuchenka mikrofalowa oraz wygodny fotel do karmienia dla mam. Światło jest rozproszone, a z głośników leci przyjemna muzyka.

Jaka woda dla mamy i dziecka

środa, 25 marca 2015

Bardzo często idziemy do sklepu i łapiemy pierwszą lepszą wodę. W każdym razie dla siebie. Woda to woda. W przypadku dziecka czasami robimy to samo, a czasami nie jesteśmy pewni, co kupić, więc ufamy certyfikatom. Jak jest znaczek Instytutu Matki i Dziecka, to jest ok, bierzemy. I generalnie takie myślenie jest poprawne. Ale warto się zastanowić, jaka faktycznie ta woda powinna być i czy nie dałoby się kupić lepszej? A w ogóle to może warto zaufać kranówce?

Zasypianie

poniedziałek, 23 marca 2015
Bardzo rzadko mam okazję spokojnie poobserwować, jak moja córka zasypia. Zazwyczaj w dzień ma z tym problem i najpierw musi się pozłościć na sen, który nie chce przyjść. Dzisiaj było inaczej.
Mania leżała obok i powoli odpływała. Trochę walczyła z opadającymi powiekami, ale w końcu się poddała. Puszczała powoli przytulankę trzymaną w rękach, ręce powoli się rozjeżdżały na boki i opadały, a ona resztkami świadomości co jakiś czas przyciągała je spowrotem. I znowu odpływała. W końcu ręce opadły, Mania jeszcze odwróciła głowę w drugą stronę i zapadała się w sen coraz głębiej. I tylko smoczek się rytmicznie ruszał... Taka słodycz, taki spokój, takie zaufanie.

Mania kocha spacery

niedziela, 22 marca 2015
Odkąd Mania nauczyła się siedzieć, jej spacery weszły na całkiem inny poziom. Teraz patrzy na wszystko z góry i zachwyca się światem, a świat zachwyca się nią. "O mamo, to ta królewna jedzie karetą!" - wołała ostatnio kilkuletnia dziewczynka. A księżniczka Maria Elżbieta siedzi poważnie i obserwuje. Patrzy w lewo, patrzy w prawo. Czasem obdarzy kogoś uśmiechem, sczególnie gdy ten ktoś ma psa. A jak ten pies szczeknie, to aż jej szczęście uszami wypływa. A nie, przepraszam, księżniczce nie może nic uszami wypływać ;) ...to aż wyraża swoje zadowolenie w sposób wysoce euforyczny :P


Wyprawka niemowlaka: pierwsze ubranka

sobota, 21 marca 2015
Nie łatwo się podjąć takiego wpisu ;) Ile mam, tyle scenariuszy. Ale ponieważ mam górę ubrań po kuzynkach i trochę nowych kupionych i otrzymanych w prezencie, to napiszę, co się u nas sprawdzało.

Body:
- 5-8 szt., zależnie od tego, co ile dni robi się pranie,
- kilka sztuk najprawdopodobniej dostaniecie w prezencie,
- niektóre noworodki toną w rozmiarze 56, inne już się w nie nie mieszczą, dlatego dobrze jest kupić wcześniej ze 2 sztuki tych najmniejszych, a resztę dokupić po ostatnim USG,
- jak nie ma upałów, to najmniejszy rozmiar warto kupić z długim rękawem, bo noworodki mają często słabsze krążenie, a dodatkowo w brzuchu miały temperaturę 37-38 stopni Celsjusza, więc potrzebują chwilę zanim przestawią się na inny zakres temperatur,
 - wygodniejsze są te na zatrzaski niż na troczki,


- niektóre mamy wolą te z napami przy szyi niż z zakładkami, bo te drugie bardziej się rozciągają, a dekolt pogłębia, szczególnie przy delikatnej i miękkiej bawełnie,
- na początku łatwiej jest wkładać głowę i ręce w te rozpinane wzdłuż tułowia, chociaż ja po tygodniu odważyłam się włożyć pierwsze przez głowę i nie było problemu (za to w wieku ok. 4-5 miesięcy pojawiła się u nas faza na "Jak wsadzisz mi coś przez głowę, to będę ryczeć" i byłam bardzo wdzięczna za rozpinane 2 sztuki poniżej, które dostałam w prezencie); te kopertowe (z prawej) nie rozchodzą się na linii guzików, gdy body jest już dopasowane (i nie chodzi o "za ciasne").

Źródło: www.smyk.com


Pajac lub kaftanik + śpiochy (ew. półśpiochy) (każdy woli co innego):
- 5-8 szt.,
- część mam (w tym ja) uważa, że pajac jest troszkę wygodniejszy, bo kaftanik może się np. pozwijać na plecach, z drugiej strony przy ulaniu można zmienić tylko kaftanik (w wersji z półśpiochami),
- na początku guziki/zatrzaski na plecach są dla dziecka niewygodne, a dla rodzica ciężkie do zapinania,
- lepsze są te rozpinane do obu stóp a nie do jednej - łatwiej uwolnić nogi do przewijania,
- na początku przydać się mogą takie z mankietami wywijnymi na dłonie, żeby dziecko się nie podrapało (większość mam twierdzi, że rękawiczki-niedrapki się nie sprawdzają, bo co chwila spadają),
- wybierajmy bawełnę, ew. welur zimą (bawełna z domieszką poliestru), poczekajmy z polarem na później, bo skóra noworodka jest bardzo delikatna,
- jeżeli wybieramy półśpiochy, to na początku lepiej takie na szerokim pasie (poniżej), a nie ze zwykłą gumką w tunelu.

Źródło: pinokio.net.pl

Skarpetki:
- 3-4 pary,
- przy drapaniu można je też założyć na ręce,
- przy wrażliwcach warto zwracać uwagę na skład, bo są takie z 60% bawełny i takie z 80% bawełny (w tych bardziej sztucznych Mani czasem pociły się i śmierdziały nóżki, mimo że często były lodowato zimne).

Czapka:
- 2 szt. cienkich czapeczek bez wiązań, tzw. smerfetek - w szpitalu  i ew. kilka pierwszych dni w domu noworodki noszą jeszcze czapki, zanim nie przyzwyczają się do niższych temperatur, potem zakłada się je po kąpaniu na noc, potem ew. na chwilę po kąpaniu, a potem wcale,
- pierwszy obwód głowy to ok. 36 cm, ale najmniejsze czapki, jakie ja znalazłam, miały 40 cm (podwijałam mankiet),
- zimą ciepła czapka na dwór (najlepiej zakrywająca uszy i wiązana pod szyją), wiosną i jesienią wystarczy cienka, niekoniecznie z naucznikami.

Bluza lub sweterek:
- 1-2 szt. w rozmiarze 62, najwyżej będzie trochę luźniejszy,
- głównie na dwór wiosną i jesienią, bo na początku w domu noworodek dużo śpi i łatwiej go zapakować w rożek/otulacz lub okryć kocykiem,
- najlepiej bez kaptura, żeby się nie zwijał pod plecami,
- rozpinane są najwygodniejsze,
- ja używałam w pierwszych 2 miesiącach (wrzesień-październik) zamiast kurtki.

Coś ładnego: :)
 - coś ładnego do zdjęcia lub na wizytę rodziny: sukienka i rajstopki czy koszulka i spodnie, dżinsy, leginsy,... tak max. 2 komplety, bo na początku się tego właściwie nie używa.

Kombinezon:
-od poźnej jesieni po wiosnę,
- najlepiej z rozpinanymi oboma nogawkami lub częścią śpiwora od pasa w dół (ew. kurtka i śpiwór do wózka), o śpiworze tutaj
- fajnie, jak ma odwijane mankiety, to nie trzeba kupować rękawiczek,
- fajnie, jak ma "wbudowane" stopy.

Niby oczywiste, ale napiszę: przed pierwszym użyciem pierzemy wszystko w proszku/płynie do prania dla niemowląt i prasujemy.  Do miesiąca prasujemy wszystko, a potem już można tylko wybrane rzeczy (wg zalecenia położnej Anny Hendigery ze szpitala na Madalińskiego).