Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty

Mamo, napraw misia

czwartek, 31 sierpnia 2017
  
"Mamo, miałaś naprawić mi metkę!", powiedziała niedawno Mania z wyrzutem.
Czasem łatwo nam zapomnieć, że rzeczy, które są dla nas nieważne, dla dzieci mogą być na wagę złota. Na przykład metka dla dziecka memłacza-metkowca. Ja akurat o tej metce pamiętałam, tylko ja zwykle szyję, gdy Mania śpi, a ona przecież śpi z misiem-przytulisiem. A ten, co by nie było, mocno się zamortyzował przez te ostatnie 2,5 roku, metka praktycznie przestała istnieć.

Nowy uszytek - ręcznik dla lali

czwartek, 3 sierpnia 2017
DIY

Nie wiem, czy wiecie, ale obie lalki-bobasy mają u nas status członka rodziny. Mogę z dumą pochwalić się, że jestem babcią :) Lale mają swoje gadżety: wózki, smoczki, butelki.

Ponieważ Mania ma końcówkę rotawirusa, a na dworze upał, musi niestety siedzieć w domu. A jak wiadomo w domu zawsze jest troszkę nudniej niż na dworze. Stąd konieczność przeszycia prującego się szwu piżamy stała się pretekstem do odgrzebania starego projektu. Gdy jakiś czas temu jechaliśmy z mężnym odebrać używany ręcznik Skip Hop z Olx za 5 zł, usłyszałam, że jestem trochę nie ten tego ;) Pewnie to prawda, ale w mojej głowie był już plan.

Nowa kołyska, bobas i samodzielnie uszyta pościel, bo Mania to też mama (lalkowa)

piątek, 3 czerwca 2016
DIY
Przy Dniu Dziecka prezenty są dla nas tylko dodatkiem. Mania w ogóle jeszcze nie wie o jego istnieniu. Na początku planowałam nic nie kupować, mężny planował kupić kolejną książkę (bo każda okazja jest dobra na nową książkę ;)). Potem przy Marysi głębokich uczuciach macierzyńskich wobec lal pojawił się pomysł kołyski, ale mężny wymiękł i kupił ją przed czasem ;) Jest klasyczna, drewniana, polska i piękna. Zależało nam na kołysce, a nie łóżeczku, bo cały czas łudzimy się, że kilka minut kołysania lal, to kilka minut wolnego dla nas :D




Prezent dla mamy na Dzień Matki - kolejny uszytek

czwartek, 26 maja 2016
DIY
Nie chciałam kupić kolejnego kremu. Chciałam coś dać od siebie. Chciałam uszyć, bo po pierwsze szycie sprawia mi przyjemność, bo drugie miałam akurat szyciowy pomysł, a po trzecie, chciałam udowodnić mojej mamie, że też potrafię coś uszyć. Moja mama skończyła szkołę krawiecką, w młodości projektowała i szyła sobie piękne sukienki, potem mi maleńkie sukieneczki, a potem jak oczy były już nie te - zawsze jeszcze uszyła zasłony, pościel Mani czy skróciła spódnicę. Nigdy nie chciała uczyć mnie szyć, żebym nie traciła na to czasu. Ale chodziło to za mną, oj chodziło. W końcu na 30-ste urodziny mężny kupił mi maszynę i od pół roku udaję, że szyję, jak już uda mi się położyć Manię spać, posprzątać dom, wykąpać się i mieć siły - czyli rzadko. Projekt ten był szczególny, bo z jednej strony miała to być niespodzianka, więc nie mogłam jej spytać o instrukcję, a z drugiej strony chciałam uszyć coś nieprzeciętnego.


Pierwsze dziecięce ubranko - spodnie pumpy/baggy

środa, 6 stycznia 2016
DIY

Zbierałam się do nich długo. Nawet kupiłam ładne materiały na dresowka.pl, ale tak jakoś brakowało wieczoru, żeby a) Mania poszła w miarę szybko spać, b) nie miałam jakiegoś zajęcia czy sprzątania, c) nie byłam już tak sponiewierana, że nic mi się nie chciało.

W końcu wczoraj nadszedł taki wieczór i wyciągnęłam maszynę. Wykrój odrysowałam od starych spodni w wąsy od Guga Baby, które już są trochę ciasne i na szwach dodałam po 1 centymetrze, a także po 1 cm na obwodzie na ściągaczach. Szyłam na zwykłej stębnówce, bo nie mam overlocka i dałam radę.




Spodnie wyszły fajne, z kształtu dokładnie takie, jakie miały być, tylko lekko za szerokie. Wcześniej pocięłam podobne dla siebie i wygląda, że chyba będą węższe niż planowałam, więc tu z obawy przed tym samym błędem przegięłam w drugą stronę. Na szczęście nie zjeżdżają. Mania po domu biega najczęściej w legginsach, a zimą na dłuższy spacer dorzucany jej na to jakieś dresy zamiast zimowych ortalionowych spodni, więc w tej roli powinny się sprawdzić idealnie.

Trzeci dziecięcy uszytek - komin

niedziela, 27 września 2015
"A Wojtuś to ma komin. Taki z kolorowej bawełny. Są też dla dziewczynek. W różne wzorki." - powiedziała Marysiobabcia. Nie była to być może żadna sugestia, ale pojawiło się wyzwanie. W końcu jesień z pięknego polskiego babiego lata przemienia się w swoją trochę brzydszą i zimniejszą wersję.

Kupiłam więc Minky w serduszka i pasujący kolorystycznie bawełniany materiał w listki. Wszystko pasuje do czapki z szarym serduszkiem - naszego nowego nabytku od Limonki.
Szycie było wyzwaniem, bo Minky jest elastyczny i trochę ucieka, a dodatkowo drugi szew po długości nie jest taki łatwy do zafastrygowania. Wyszło prawie dobrze, w jednym miejscu tkanika jest ciut dłuższa, a w innym polar, ale komin pracuje, a do tego jest wywinięty, więc tego nie widać.

Ja szyłam z tkaniny w 100% bawełnianej, więc nie jest ona uciągliwa - pewnie komin posłuży Mani ten, może też kolejny rok. Gdyby dobrać elastyczną bawełnę z domieszką, komin rósłby przez kilka lat razem z dzieckiem.


Drugi dziecięcy uszytek - pokrowiec na przewijak

czwartek, 17 września 2015
DIY
Właśnie skończyłam swój drugi dziecięcy uszytek - pokrowiec na przewijak. Zajął mi dwa późne wieczory po uśnięciu Mani, a na dzisiaj został tylko tunel i gumka.

Pierwszy dziecięcy uszytek - chustecznik

poniedziałek, 24 sierpnia 2015
DIY
Na trzydzieste urodziny dostałam od męża maszynę do szycia. Do tej pory ćwiczyłam na sobie wg wytycznych mojej szyjącej mamy - poszerzyłam spodnie, które wpadły mi w oko w sklepie, a które okazały się być zbyt opięte (to wszystko wina Mariana, żeby nie było ;p) i skróciłam spódnicę. Przyszedł czas, by uszyć coś do pokoju Mariana. Poniżej mój pokrowiec na mokre chusteczki, które nie prezentowały się za ładnie, a teraz pasują kolorystycznie do szaro-żółtego pokoju Mani. Uszyty za plecami mamy wg własnego projektu. Tadam! Bhawo ja!