Małe sukcesy i uśmieszki - luty, marzec

czwartek, 31 marca 2016
Takie drobiazgi, niby niezauważalne, ale przynoszące radość bądź uśmiech. Nie ma jak z tego zrobić wpis, ale szkoda zapomnieć. Niech wpadnie więc we wspólny worek.

21/02 Pierwsza samodzielnie ubrana czapka.

25/02 Mania po raz pierwszy zmieniła mi tapetę na tablecie. Na co? No jak na co, na autobus!

20/03 Pierwsze próby zakładania i ściągania spodni

21?/03 Wchodzimy do małego sklepu, ciasno, mężny stawia wózek pod półką ze słodyczami, Mania wyciąga ręce, być może powiedziałam coś w stylu "Przestaw ją pod kurczaki", ale raczej nie. Po kilku minutach Mania pokazuje na rożen, miga "kura" i woła "ko ko ko".

Czy matka nadal jest kobietą?

czwartek, 31 marca 2016

Wydaje się, że nie ma nic bardziej kobiecego niż macierzyństwo. W praktyce jednak większość z nas robi się gruba, nieporadna manualnie, a za boginie płodności mogą uchodzić głównie modelki w ciąży. My bardziej przypominamy ideały neolityczne bądź barokowe. Może nawet nadal podobamy się swoim partnerom, ale sobie samym zwykle nie bardzo. Ja  przez pierwsze pół ciąży tyłam książkowo, potem coraz szybciej, w dodatku mocno puchłam. Myślałam o sesji ciążowej, ale odpuściłam, bo i tak nie mogłam patrzeć na siebie na zdjęciach. Nawet nie miałam super dużego brzucha, ale cała byłam taka jakaś... wielka. Wieloryb. Ze dwa tygodnie przed porodem ledwo mogłam się schylić, ale w jakimś desperackim akcie kobiecości zrobiłam sobie sama pedikiur i pomalowałam paznokcie u rąk i nóg.

Wesołych Świąt!

niedziela, 27 marca 2016
Święta u nas jakieś takie nieogarnięte. Przez zajęte urlopem dwa ostatnie weekendy nasze porządki były mniejsze niż kompleksowo-pedantyczne, a ponieważ odwiedzamy mamę i teściów, też nie gotowałam. Wiem, że nie sprzątanie i nie upychanie lodówki jest najważniejsze w świętach, ale przede wszystkim przeżycia religijne i zaraz za nimi spędzenie czasu z rodziną, ale te porządki to taki nawyk z dzieciństwa. Zapach pastowanej podłogi, zapachy z kuchni, pieczenie ciast innych niż zwykle, wspólne odsuwanie mebli i pucowanie kryształów, kieliszków i porcelany z witryny były takim symbolem, że tym razem jest inaczej, dzieje się coś wielkiego, ważnego. Przygotowujesz się jak na arcyważnego gościa, porządki w mieszkaniu są wstępem do poukładania samego siebie (nawet feng shui tak głosi), zatrzymujesz się na chwilę i skupiasz na "tu i teraz", taka aktywna medytacja wg myśli dalekowschodnich. Trochę mi tego brakowało, ale w sumie z pracą w piątek i małym dzieckiem, które po urlopie znowu zrobiło się mamusiowe nie jest tak łatwo zrobić wszystko. Nie wiem, jak moja mama ogarniała to 40 lat temu z dwójką małych dzieci, zmianowym systemem pracy, olbrzymimi kolejkami do wszystkich sklepów i czarnymi oknami i balkonem od sadzy w pobliskich kopalni, hałd i hut.

Z dzieckiem na Malcie

piątek, 25 marca 2016
Malta jest piękną niewielką (13 km długości) wyspą z towarzyszącymi jej jeszcze mniejszymi Gozo i Comino. Aż ciężko uwierzyć, że w czasie drugiej wojny światowej było to jedno z najmocniej bombardowanych miejsc.

Architektura jest piękna, w wielu miejscach można znaleźć małe kręte uliczki w stylu włoskim z domami w kolorze piaskowym i małymi Maryjkami na prawie każdym z nich. To bez wątpienia najbardziej religijny kraj w Europie. Z racji wąskich uliczek i wąskich chodników, czasem ciężko jest manewrować wózkiem i trzeba zejść na ulicę. Bardzo mało jest też drzew i napotkani Polacy czuli się tym lekko przytłoczeni. Mam wrażenie, że w letnim upale otwarte przestrzenie działają jak patelnia i co najwyżej wąskie uliczki mogą zapewnić odrobinę cienia. Beżowość miast, na początku ładna i schludna, po tygodniu troszkę męcząca, przełamuje granatowa lub lauzurowa woda oraz pływające po niej wielokolorowe łódki. Ponieważ wyspy są w dużej mierze klifowe, nie ma tam wcale tak dożo plaż, a jeszcze spora część z nich jest kamienista. Teraz w marcu były pustki, ale mam wrażenie, że w lecie jest bitwa o każdy metr plaży. Tak właściwie, to w ogóle nie wyobrażam sobie wakacji na Malcie w lipcu-sierpniu i z racji tłoku i temperatur.


"Dziecko dla początkujących", Leszek K. Talko

czwartek, 24 marca 2016
Druga rodzicielska książka, którą przeczytałam w ciąży po "Dlaczego w Paryżu dzieci nie grymaszą" Pameli Druckermann.

Leszek Talko, również felietonista w "Twoim Stylu" i piszący do miesięcznika "Dziecko", zebrał różne swoje opowiastki i przemyślenia z tego drugiego miesięcznika do swojej książki. Jej sukcesem jest lekkie pióro autora, olbrzymie pokłady autohumoru i autoironii oraz oczywiście szaleństwa jego syna zwanego Pitulkiem. Nie jest to poradnik (żadnego z nich jak dotąd nie ukończyłam), a raczej anty-poradnik. Z racji sporej ilości czasu w ciąży (kiedy to było?) pochłonęłam ją w dwa wieczory, regularnie wybuchając śmiechem. A potem jej dalsze części, czyli "Dziecko dla średniozaawansowanych" (wprowadzającą siostrę Pitulka Kudłatą) i "Dziecko dla profesjonalistów" (nie nie, na trzecie dziecko się państwo Talko nie zdecydowali).


Świetna, zabawna, chyba trochę przerysowana, myślałam. Po czym weszłam na lubimyczytac.pl odznaczyć książkę, zerknęłam na recenzje: "to dokładnie tak wygląda", "wydawała mi się wesoła, choć nieco przekoloryzowana. Cóż, dziś mogę powiedzieć, że jest to dokładny opis tego, co może spotkać młodych rodziców...". Ups. Serio?! Nikt nie mówił, że dzieci są takie straszne. Poczułam lekki niepokój.

Moje pierwsze książki: "Gdzie idziemy?", Anna-Clara Tidholm (9M+)

wtorek, 22 marca 2016
„Gdzie idziemy?” to wraz z drugą pozycją tej autorki ulubiona książka mojej półtorarocznej córki. Nie ma dnia bez jej przeczytania. Pierwszy raz spotkałam się z nią na targach Mamaville, gdzie pan ze sklepu Lamala prezentował mi kilka ciekawych pozycji dla maluszków. Pan cudownie komentował tę książkę, a ja naprawdę patrzyłam wielkimi oczami zafascynowana jak przedszkolak. „Musimy się ubrać, bo przecież nie możemy wyjść na dwór bez kurtki. Masz już kurtkę? To ubieramy czapkę, szalik i buty. Gotowe? To wyruszamy w drogę! Ale droga biegnie przed nami, a co jest za pagórkiem? Chodź, sprawdzimy! Tup tup tup (dwoma palcami po ścieżce). I co tam jest? (obracamy kartkę)…”

Źródło: www.zakamarki.pl