Zachęcona książką "Gdzie idziemy?" Anny-Clary Tidholm po jej przekartkowaniu, wraz z nią kupiłam od razu drugą pozycję tej autorki. "Jest tam kto?" zachęca nas do odwiedzin i stawia nas pod drzwiami czyjegoś domu.
Żeby wejść, musimy zapukać. Puk puk. Jest tam kto? Oczywiście, że jest! Zaglądamy do małego Kajtka, którzy z radością bije w bęben. W kolejnych pomieszczeniach, do których prowadzą kolejne drzwi, są króliki, pan z kotem, małpy, misie. Pukamy w drzwi razem Manią. Twardy karton daje dobre echo. Puk puk! Jest tam kto?! W przedostatnie drzwi pukamy już ciszej. Szeptem pytamy, kto tam jest, bo niektóre misie już śpią. Zostały ostatnie drzwi. Ooo, już noc - te drzwi wyprowadzają nas na dwór.
Poniżej prezentuję Mani ulubione zabawki w wieku ok. 1,5 roku. Każde dziecko ma inne preferencje, ale jest to jakaś inspiracja. Nie ma dużych zmian wobec zestawienia na koniec roku, ale Mania dojrzała i porzuciła swojego misia przytulisia. Może dobrze, bo zawsze bałam się, co będzie, gdy zginie, a znalazłam go tylko w jakimś holenderskim sklepie internetowym.
1. Książki - na pierwszym miejscu te Anny-Clary Tidholm, Mania kocha czytać dużo i często. Ostatnio wracam z pracy i słyszę od swojej mamy: "No, Mańka to mi dzisiaj dała w kość!", przed oczami staje mi moje dziecko, które wyrzuca zawartości wszystkich szuflach, nie chce jeść, drze gazety i rozlewa wodę z bidonu, "Kazała mi czytać i czytać, czytać i czytać, już mi literki przed oczami latały..." :D
2. Lalki - dwie zostały nazwane "dzidzi", nie ma bez nich spania, wozi je w wózku cały dzień na zmianę z misiami, buja w swoim bujaku, lula, a-a-a kukika... (=koty dwa) ostatnio dostała kołyskę i mam nadzieję, że lulanie lalek w kołysce zajmie ją na kilka-kilkanaście minut.
3. Wózek dla lalek - służy nie tylko wożeniu lalek i misiów, ale robi za auto służbowe, czyli terenowe. Mania sama wyszukuje sobie tor przeszkód - przejechanie za stołem (jak się jej wózek nie mieści czy nie chce się "złamać" na zakręcie, to jest niezła awantura jeszcze zanim zdążę dobiec i pomóc), po plecaku taty (dlatego drugą czynnością mężnego po przyjściu do domu i ściągnięciu butów jest wyciągnięcie laptopa), po ładowarkach, pod suszarką na bieliznę i suszącymi się ubraniami, są też próby zaparkowania wózka na walizce czy bujaczku.
1. Książki - na pierwszym miejscu te Anny-Clary Tidholm, Mania kocha czytać dużo i często. Ostatnio wracam z pracy i słyszę od swojej mamy: "No, Mańka to mi dzisiaj dała w kość!", przed oczami staje mi moje dziecko, które wyrzuca zawartości wszystkich szuflach, nie chce jeść, drze gazety i rozlewa wodę z bidonu, "Kazała mi czytać i czytać, czytać i czytać, już mi literki przed oczami latały..." :D
2. Lalki - dwie zostały nazwane "dzidzi", nie ma bez nich spania, wozi je w wózku cały dzień na zmianę z misiami, buja w swoim bujaku, lula, a-a-a kukika... (=koty dwa) ostatnio dostała kołyskę i mam nadzieję, że lulanie lalek w kołysce zajmie ją na kilka-kilkanaście minut.
3. Wózek dla lalek - służy nie tylko wożeniu lalek i misiów, ale robi za auto służbowe, czyli terenowe. Mania sama wyszukuje sobie tor przeszkód - przejechanie za stołem (jak się jej wózek nie mieści czy nie chce się "złamać" na zakręcie, to jest niezła awantura jeszcze zanim zdążę dobiec i pomóc), po plecaku taty (dlatego drugą czynnością mężnego po przyjściu do domu i ściągnięciu butów jest wyciągnięcie laptopa), po ładowarkach, pod suszarką na bieliznę i suszącymi się ubraniami, są też próby zaparkowania wózka na walizce czy bujaczku.
2/04 Pierwsza samodzielnie ubrana bluzka. Moja ;)
4/04 Mania przyłożyła lalce telefon do ucha i woła "alo". " Lala rozmawia przez telefon?", pytam. "Tak!". "Naprawdę?". "Nieee", odpowiada że słodkim uśmiechem i spojrzeniem mówiącym " Mamo, oszalałaś?" :D
5/04 Babcia pokazała Mani świeży kopiec kreta. Tylko kopiec się zaczął ruszać i nieźle Manię nastraszył :)
6/04 Mania liczy wspólnie na palcach do trzech. "Ciii" (trzy) jest najlepsze, bo w czasie spacerów z rodzicami się skacze za ręce na trzy. Czasem podaje nam ręce, idzie idzie i nagle "ci!" i puszcza nogi, ciągnąc nas ku ziemi ;)
8/04 Pierwsze powtórzone trzysylabowe słowo: pa-ku-ga = papuga. Wcześniej zawsze sobie skracała, np. Enta = Aneta, auto = autobus.
Pierwszy raz o Marie Kondo przeczytałam rok temu w gazecie. Pomyślałam: niewiarygodne, ta kobieta ma tyle lat, co ja, dziecko w moim wieku, odniosła niesamowity sukces, jej książki sprzedają się jak świeże bułeczki, jeździ po całym świecie, a na jej wykłady jest dwumiesięczna kolejka. I jeszcze do tego ma męża, który wspierał ją w tym pozornie szalonym pomyśle, by ze sprzątania zrobić biznes.
Ze sprzątaniem nie mam większego problemu, najlepszą moim zdaniem książką, która mi służy, jest ta napisana przez Kim Woodburn i Aggie MacKenzie z popularnego brytyjskiego programu "How Clean is Your House?" (do znalezienia w YT - polecam). Moim zdaniem dużo lepsza od "Perfekcyjnej Pani Domu" (w każdym razie polskiej). Ale z racji tego, że wywiad z panią Kondo został opublikowany w związku z wydaniem jej książki "Magia sprzątania" w Polsce, ascetyczna okładka tej książki pojawiała mi się często przed oczami, nawet w Rossmannie. I zaciekawiała. Gdy więc któraś księgarnia Internetowa wystawiła elektroniczne wydanie za 9,90 zł, złamałam się i kupiłam.
Ze sprzątaniem nie mam większego problemu, najlepszą moim zdaniem książką, która mi służy, jest ta napisana przez Kim Woodburn i Aggie MacKenzie z popularnego brytyjskiego programu "How Clean is Your House?" (do znalezienia w YT - polecam). Moim zdaniem dużo lepsza od "Perfekcyjnej Pani Domu" (w każdym razie polskiej). Ale z racji tego, że wywiad z panią Kondo został opublikowany w związku z wydaniem jej książki "Magia sprzątania" w Polsce, ascetyczna okładka tej książki pojawiała mi się często przed oczami, nawet w Rossmannie. I zaciekawiała. Gdy więc któraś księgarnia Internetowa wystawiła elektroniczne wydanie za 9,90 zł, złamałam się i kupiłam.
Dzisiaj Światowy Dzień Książki. Z tej okazji odwiedziliśmy festiwal książki dziecięcej Tere-Fere w Warszawie.
Kupiliśmy kilka książek i zrobiliśmy długą listę kolejnych pozycji do nabycia. Musieliśmy się mocno powstrzymywać, żeby nie wyjść z kilkoma reklamówkami, tym bardziej, że niektórzy wystawcy mieli niezłe rabaty.
